Studnia
- dodano: 24-08-2026
-
0 komentarzy - w kategorii Opowiadanie
-10% NA PIERWSZE ZAMÓWIENIE
Był wieczór, kilka dni przed Halloween, kiedy Emilka, Kasia i Piotrek postanowili pójść do lasu na skraju wsi. Mieszkańcy od lat powtarzali, że nie należy tam chodzić. Szczególnie po zmroku. W głębi lasu znajdowała się bowiem stara studnia. Miejscowi opowiadali, że nocami dobiegają z niej dziwne szepty i nikt, kto wszedł do lasu po zmroku, nigdy już nie wrócił.
Oczywiście dla grupki młodych ludzi historie te były jedynie bajaniami mającymi straszyć niegrzeczne dzieci. Postanowili więc sprawdzić, co tak naprawdę kryje studnia. O zmroku, uzbrojeni w latarki i nieuzasadnioną odwagę, ruszyli w las.
Drzewa, choć spokojne za dnia, teraz wydawały się groźne. Jakby z każdą mijającą minutą zbliżały się do nich coraz bardziej i bardziej.
Studnia, pokryta mięsistym mchem, wyglądała na o wiele starszą, niż się spodziewali. Jej kamienne ściany były spękane, a w środku czaiła się ciemność tak głęboka, że światła latarek nie zdołały jej rozproszyć. Piotrek, pierwszy odważny, rzucił w nią kamień. Ten zniknął w czeluściach, ale... nie usłyszeli, żeby uderzył o dno.
— To dziwne… — szepnęła Kasia, spoglądając w stronę studni.
Wtedy usłyszeli cichy, drżący szept dochodzący z głębi studni. Z początku ledwie słyszalny. Brzmiał jak wiele głosów mówiących jednocześnie. Słowa były niezrozumiałe, jakby należały do starożytnego języka, którego nikt nie używał od setek lat.
Emilka próbowała odciągnąć Piotrka od studni, ale on zastygł w bezruchu, wpatrzony w otchłań. Jego oczy były szeroko otwarte, jakby coś z głębin przyciągało go samym spojrzeniem.
— Piotrek, chodźmy stąd! — krzyknęła Kasia.
Nie odpowiedział. Zanim zdążyły zareagować, z otworu wyłoniły się dwie cienkie, kościste ręce zakończone długimi pazurami. Chwyciły Piotrka za ramiona i zaczęły ciągnąć go w dół. Jego krzyk rozerwał ciszę lasu. Nie zdążyły nic zrobić. Studnia była szybsza. W mgnieniu oka wciągnęła go w swoje czeluści.
Emilka i Kasia rzuciły się do ucieczki, ale po kilkunastu metrach las zaczął się zmieniać. Ścieżka, którą przyszły, zniknęła, a drzewa utworzyły labirynt bez wyjścia. Wtedy usłyszały kolejny szept.
Nie ze studni.
Z lasu.
Tuż obok nich.
Cienie między drzewami ożyły. Z każdej strony wyłoniły się zniekształcone postacie, jakby do tej pory uwięzione między światami. Ich puste, świecące w ciemnościach oczy wpatrywały się w przerażone dziewczyny. Jedyną szansą wydawał się desperacki bieg przez wolną przestrzeń między postaciami.
Ruszyły.
Z każdym krokiem traciły jednak nadzieję. Jakby coś wysysało energię z ich ciał, czyniąc nogi coraz cięższymi. W końcu upadły, ledwo dysząc. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyły, były te same długie, kościste dłonie, które zabrały Piotrka.
Tym razem sięgały po nie.
We wsi nigdy więcej nie usłyszano o Emilce, Kasi i Piotrku. Las pozostał cichy jak zawsze. Wchłonął wszystkie ich krzyki. A studnia, głodna kolejnych ofiar, czekała na następnych śmiałków, których brawura i ciekawość zaprowadzą na próg piekła.
PL
It was an evening, a few days before Halloween, when Emilka, Kasia and Piotrek decided to go into the woods on the edge of the village. The villagers had been saying for years that one shouldn’t go there. Especially after dark. Deep within the woods stood an old well. The locals said that strange whispers could be heard coming from it at night, and that no one who had ventured into the woods after dark had ever returned.
Of course, to this group of young people, these stories were nothing more than tall tales meant to scare naughty children. So they decided to find out what the well really held. At dusk, armed with torches and unfounded courage, they set off into the woods.
The trees, though peaceful by day, now seemed menacing. It was as if, with every passing minute, they were drawing ever closer to them.
The well, covered in thick moss, looked far older than they’d expected. Its stone walls were cracked, and inside lurked a darkness so deep that the light from their torches couldn’t dispel it. Piotrek, the first to pluck up the courage, threw a stone into it. It vanished into the depths, but… they didn’t hear it hit the bottom.
„That’s strange…” whispered Kasia, glancing towards the well.
Then they heard a quiet, trembling whisper coming from the depths of the well. At first, it was barely audible. It sounded like many voices speaking at once. The words were incomprehensible, as if they belonged to an ancient language that nobody had spoken for hundreds of years.
Emilka tried to pull Piotrek away from the well, but he stood frozen, staring into the abyss. His eyes were wide open, as if something from the depths were drawing him in with just a glance.
„Piotrek, let’s get out of here!” cried Kasia.
He didn’t reply. Before they could react, two thin, bony hands, ending in long claws, emerged from the opening. They grabbed Piotrek by the shoulders and began to pull him down. His scream shattered the silence of the forest. They couldn’t do anything in time. The well was quicker. In the blink of an eye, it sucked him into its depths.
Emilka and Kasia rushed to escape, but after a dozen or so metres, the forest began to change. The path they had come along vanished, and the trees formed a labyrinth with no way out. Then they heard another whisper.
Not from the well.
From the forest.
Right beside them.
The shadows amongst the trees came to life. Distorted figures emerged from all sides, as if they’d been trapped between worlds until now. Their empty eyes, glowing in the darkness, stared at the terrified girls. Their only chance seemed to be a desperate dash through the gap between the figures.
They set off.
With every step, however, they lost hope. It was as if something were draining the energy from their bodies, making their legs feel heavier and heavier. Finally, they collapsed, barely able to breathe. The last thing they saw were those same long, bony hands that had taken Piotrek away.
This time, they were reaching for them.
Emilka, Kasia and Piotrek were never heard of again in the village. The forest remained as silent as ever. It had swallowed up all their screams. And the well, hungry for more victims, waited for the next daredevils whose recklessness and curiosity would lead them to the very gates of hell.
ENG
*Grafika: Studnia, monotypia, Ula Marz, 2026
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.