Przejdź do głównej treści

-10% NA PIERWSZE ZAMÓWIENIE 

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Polowanie

W średniowiecznym świecie magowie byli częścią codzienności. Pracowali dla królów, arystokratów, a czasem dla zwykłych obywateli. Dla tych, których było na to stać. Byli uzdrowicielami, doradcami i obrońcami, a ich moc budziła podziw pomieszany z lękiem.

Znajdował się wśród nich Zalos - potężny nekromanta, znany z umiejętności wpływania na umysły oraz manipulowania śmiercią. Przez lata działał trochę z boku, chroniąc swój zamek i lojalnych uczniów przed wzrokiem obcych. Jedno wydarzenie zmieniło jednak wszystko.

Potężna armia, złożona z czterech tysięcy żołnierzy, stanęła pod murami jego twierdzy. Na jej czele stał generał, który posiadał nieprzeciętną wiedzę. I umiejętności, dzięki którym jego armia zwyciężała nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach. Zaczął od zwykłego oblężenia, licząc na przewagę liczebną swych wojsk.

Zalos bacznie obserwował przeciwnika ze swoich komnat. Zdawał sobie sprawę, że prędzej czy później będzie musiał osobiście stawić czoła wrogowi. Planował zacząć od subtelnej magii umysłu i tylko w ostateczności użyć nekromancji, która w równym stopniu mogła przerazić najeźdźców, co jego własnych ludzi.

Przenikając do umysłów operatorów trebuszy, Zalos sprawiał, że zapominali o swoich zadaniach lub popełniali proste błędy. Gdy machiny oblężnicze stały bezczynnie, mieszkańcy zamku zyskiwali cenny czas na reakcję.

Ale jedna wciąż wysyłała w kierunku murów niszczycielskie pociski. Obsługiwał ją żołnierz o niezwykle silnej woli. Jego umysł oparł się wpływom Zalosa. Z precyzją wymierzył i odpalił trebusz. Kamień, który poszybował w stronę zamku, trafił ucznia Zalosa - młodego maga, towarzyszącego mu od lat. I serdecznego przyjaciela.

Jego nieoczekiwana śmierć sprawiła, że Zalos wpadł w szał. Furia nekromanty, który od lat kontrolował śmierć, a teraz musiał zmierzyć się z jej nieuchronnością, kazała mu użyć najgorszej broni - podstępu.

Zalos wysłał do generała najeźdźców gońca z propozycją negocjacji i ostatecznie własnej kapitulacji. Miejscem spotkania miał być plac przed grodem. Odpowiednią porą - zachód słońca.

Każda magia potrzebuje właściwego miejsca i czasu. Zwłaszcza magia przekraczająca granicę światów. Zalos był pewny swojej nietykalności. Ledwie stanął w wyznaczonym miejscu, a słońce zniknęło za widnokręgiem, jego szept w archaicznej mowie przodków popłynął nad ciemną ziemią.

Gdy zakończył inkantację, wbił trzymany w lewej dłoni kostur w ziemię. Fala potężnej, upiornej energii rozlała się po polu bitwy, wstrząsając ziemią i duszami umarłych żołnierzy. Umarłych teraz i przed wiekami.

Stanęli przed jeszcze żyjącymi, oszołomionymi i zdezorientowanymi żołnierzami armii. A ci zrobili rzecz straszną. Każdy z nich, pod wpływem niewidzialnej siły, uniósł broń i wbił ją we własne serce.

Cztery tysiące żołnierzy padło martwych w jednej chwili.

Zalos stał, patrząc na swoje dzieło. Wiedział, że przekroczył granicę. Nekromancja była kontrowersyjna. Zrozumiał, że dla własnych poddanych również stał się złem, od którego należało się odwrócić. Ucieleśnieniem najgorszych lęków. Zbrodniarzem.

Zalos nie mógł tego znieść. Wykorzystując swą moc władania umysłami, uczynił z poddanych marionetki, pozbawione własnej woli i całkowicie mu posłuszne. Z armią bezwolnych, bezmyślnych kukieł podbijał każde miasto na przestrzeni wielu kilometrów. Każde napotkane miasto pustoszył, a jego mieszkańców obracał w proch.

Po kilku latach rzeźnickiego marszu nadeszła skrytobójcza śmierć Zalosa — bo przecież w każdej opowieści tak kończy despota i szaleniec. Ci, którzy przeżyli, odzyskali świadomość i wolę. Z przerażeniem podsumowali straty.

Rozesłali kruki. Wiadomość była prosta:

„Magowie to zagrożenie, którego nie możemy ignorować”.

Tak rozpoczęło się wielkie polowanie, które miało wymazać magów z historii ludzkości. Raz na zawsze. 

PL

In the medieval world, magicians were a part of everyday life. They worked for kings, aristocrats and, at times, ordinary citizens – those who could afford their services. They were healers, advisers and protectors, and their power inspired a mixture of awe and fear.

Among them was Zalos – a powerful necromancer, known for his ability to influence minds and manipulate death. For years, he had operated somewhat on the sidelines, protecting his castle and loyal disciples from the gaze of outsiders. One event, however, changed everything.

A mighty army, comprising four thousand soldiers, gathered beneath the walls of his fortress. At its head stood a general who possessed extraordinary knowledge and skills, thanks to which his army triumphed even in the most unfavourable circumstances. He began with a standard siege, relying on the numerical superiority of his forces.

Zalos watched his opponent closely from his chambers. He realised that sooner or later he would have to face the enemy in person. He planned to start with subtle mind magic and only resort to necromancy as a last resort, as it was just as likely to terrify the invaders as it was his own men.

By penetrating the minds of the trebuchet operators, Zalos caused them to forget their tasks or make simple mistakes. Whilst the siege engines stood idle, the castle’s inhabitants gained precious time to react.

But one was still firing destructive projectiles towards the walls. It was operated by a soldier of extraordinary willpower. His mind had resisted Zalos’s influence. He aimed and fired the trebuchet with precision. The stone, which soared towards the castle, struck Zalos’s apprentice – a young mage who had been by his side for years. And a dear friend.

His unexpected death sent Zalos into a rage. The fury of the necromancer, who had controlled death for years but now had to face its inevitability, compelled him to use his worst weapon – deceit.

Zalos sent a messenger to the invaders’ general with a proposal for negotiations and, ultimately, his own surrender. The meeting was to take place in the square in front of the stronghold. The appointed time was sunset.

All magic requires the right place and time. Especially magic that crosses the boundary between worlds. Zalos was certain of his invulnerability. No sooner had he taken his place at the appointed spot than the sun vanished beyond the horizon, and his whisper in the archaic tongue of his ancestors drifted over the dark earth.

When he finished the incantation, he thrust the staff he held in his left hand into the ground. A wave of powerful, eerie energy swept across the battlefield, shaking the earth and the souls of the dead soldiers. Those dead now and those who had died centuries ago.

They stood before the surviving soldiers of the army, who were dazed and confused. And the soldiers did a terrible thing. Each of them, driven by an invisible force, raised his weapon and plunged it into his own heart.

Four thousand soldiers fell dead in an instant.

Zalos stood there, gazing at his handiwork. He knew he had crossed the line. Necromancy was controversial. He realised that, to his own subjects too, he had become an evil from which they must turn away. The embodiment of their worst fears. A criminal.

Zalos could not bear it. Using his power to control minds, he turned his subjects into puppets, devoid of free will and utterly obedient to him. With an army of docile, mindless puppets, he conquered every town for many kilometres around. He laid waste to every town he encountered, reducing its inhabitants to dust.

After several years of this bloodthirsty campaign, Zalos met a murderous end — for, after all, that is how despots and madmen always meet their end in every tale. Those who survived regained their consciousness and free will. With horror, they took stock of the losses.

They sent out ravens. The message was simple:

"Mages are a threat we cannot ignore."

Thus began the great hunt, intended to wipe mages from the annals of human history. Once and for all.

ENG

 

Link do pierścienia inspirowanego opowiadaniem: https://artjewellerylc.com/pl/p/Nekromanta/65

 

*Grafika: Polowanie, monotypia, kolaż cyfrowy, Ula Marz, 2026